Premier League: Chelsea FC - Liverpool FC (zapowiedź)
W niedzielę na Stamford Bridge hit 12. kolejki. O godzinie 17:00 polskiego czasu Chelsea podejmie Liverpool.
Potrzebujący punktów The Reds marzą o powtórce z ubiegłego sezonu, gdy Chelsea nie była w stanie strzelić im nawet jednej bramki. Liverpool wygrał 2:0 na Anfield Road oraz w lutym tego roku na Stamford Bridge 1:0. Tym razem na przestrzeni dziewięciu dni oba kluby zmierzą się dwukrotnie (ponownie na Stamford Bridge w ramach Pucharu Ligi, ale w tej konfrontacji z pewnością obaj trenerzy wystawią mocno rezerwowe składy). Jeśli Liverpool powtórzy wyczyn z poprzedniego sezonu zrówna się z Chelsea w ilości punktów. Obecnie The Blues z 22 punktami na koncie plasują się na czwartym miejscu, The Reds mając o trzy oczka mniej okupują szóstą pozycję.
Obie ekipy ostatnimi czasy nie mają zbytnich powodów do zadowolenia. Chelsea najpierw przegrała wyjazdowy mecz z Queens Park Rangers (0:1), a następnie na własnym stadionie prestiżowe derby z Arsenalem (3:5). W ostatniej kolejce The Blues pokonali na Ewood Park Blackburn 1:0, ale prawdziwą próbą będzie dla nich konfrontacja z Liverpoolem. By nie stracić kontaktu z czołówką nie mogą sobie pozwolić na kolejną stratę punktów. Z kolei The Reds by pozostać w bliskim kontakcie z czołową czwórką powinni na Stamford Bridge przynajmniej zremisować, ale jak tego dokonać, gdy forma bardzo niestabilna? Klub z Anfield Road zremisował trzy ostatnie domowe spotkania. O ile punkt w starciu z Manchesterem United (1:1) mogą sobie zapisać na plus, o tyle remisy z Norwich (1:1) i Swansea (0:0) to dla nich strata punktów, która w ostatecznym rozrachunku może się okazać bolesna. Optymizmem kibiców Liverpoolu może napawać gra ich pupili na obcym terenie: ostatnie dwa mecze to zwycięstwa nad Evertonem (2:0) i West Bromwich Albion (2:0), lecz łączny bilans The Reds na wyjeździe (trzy zwycięstwa, dwie porażki) pokazuje na jakiej sinusoidzie znajdują się podopieczni Kenny'ego Dalglisha. Bilans Chelsea na własnym terenie to cztery zwycięstwa i jedna porażka.
Liverpool w 11 meczach stracił tylko 10 bramek (tyle samo co Manchester City, a więcej jedynie od Newcastle - osiem), ale ma problem z ich zdobywaniem. The Reds bramkarzy rywali pokonali 14 razy, podczas gdy piłkarze Chelsea zdobyli 24 bramki przy 15 straconych.
W drużynie gospodarzy po zawieszeniu wraca do gry Didier Drogba, lecz ciągle nieobecny pozostaje Michael Essien (kolano). W ekipie Liverpoolu powinien wystąpić Jamie Carragher, który nie zagrał w dwóch ostatnich meczach z powodu kontuzji łydki. Zdolny do gry powinien być Luis Suarez, który na tygodniu z powodu drobnych problemów z plecami nie pojawił się na boisku w towarzyskim meczu Urugwaju z Włochami. The Reds będą sobie musieli radzić bez kapitana Stevena Gerrarda, który nie doszedł jeszcze do pełni formy po kontuzji kostki.
W Chelsea są dwaj byli piłkarze Liverpoolu. Raul Meireles z The Reds odszedł 31 sierpnia 2011 roku minuty przed zamknięciem okna transferowego. Fernando Torres Anfield Road opuścił w styczniu tego roku stając się jednym z najbardziej znienawidzonych piłkarzy przez kibiców Liverpoolu. Statystyki nie kłamią i mówią, że El Nino dla Liverpoolu strzelał średnio co 121 minut, a dla Chelsea trafia średnio co 425 minut. Hiszpan potrzebował 10 meczów by zaliczyć pierwsze trafienie dla The Blues (było to w wygranym 3:0 meczu z West Hamem), a w tym sezonie w Premier League zdobył tylko dwie bramki.
Faworytem bukmacherów jest Chelsea, która od 2000 roku we wszystkich rozgrywkach (Premier League, Liga Mistrzów, Puchar Ligi) przegrała z Liverpoolem tylko trzy z 18 spotkań (bilans 11 zwycięstw, 4 remisy i 3 porażki). W serwisie bet365 kurs na zwycięstwo The Blues wynosi 1.83. Szanse The Reds, którzy z czterech ostatnich ligowych meczów na Stamford Bridge przegrali tylko jeden, oceniono na 4.50. Prognozę remisu w niedzielnym hicie oszacowano na 3.50. Zdaniem analityków bet365 najbardziej prawdopodobne wyniki to 1:1 (kurs 6.50) i 1:0 dla Chelsea (kurs 7.50). Na bet365 przez cały sezon znajdziesz bogatą ofertę dotyczącą Premier League oraz wszystkich najmocniejszych lig europejskich.





Dodaj swój komentarz